ostatnia modyfikacja: 08.04.2007Praktyka czyni mistrza
W bluejackingu, najlepszą rzeczą jest obserwowanie osób, które właśnie dostały wiadomość. Reakcje są najróżniejsze, od śmiechu poprzez paniczne rozglądanie się wokół siebie i na szoku skończywszy.
Ze względu na różnorodność modeli telefonów, najczęściej przesyłaną wiadomością są wizytówki (VCARD). Inne wiadomości tekstowe nie zawsze są poprawnie odczytywane (sprawdzone na Nokii i Sony Ericssonie - notatka nie była poprawnie wyświetlana). Najlepiej przed samą akcją stworzyć jedną lub kilka wizytówek z jakąś zabawną wiadomością. Należy pamiętać, aby wypełnić pole przeznaczone na nazwę nowego kontaktu (żeby ktoś z pośpiechu nie wpisał swojego lub czyjegoś numeru telefonu - chyba, że po cichu liczy na jakiś odzew).
Miejscówki
Najlepszymi miejscami do bluejackingu są duże skupiska ludzi na przykład przystanki, autobusy komunikacji miejskiej, różnego rodzaju sklepy (markety, hipermarkety, centra handlowe). W przypadku miejsc, gdzie jest naprawdę dużo osób, przy pomyślnie wysłanej wiadomości małe są szanse, że uda się nam zobaczyć reakcję odbiorcy. Idealna sytuacja to taka, gdzie można nawiązać kontakt wzrokowy z potencjalną "ofiarą". Dlaczego?
"Ataki"
Wracałem sobie z jednego z hipermarketów. Jako, że to była sobota, to autobusy komunikacji miejskiej kursowały rzadziej. Po około 10-ciu minutach samotnego czekania na przystanku przyszły trzy fajne dziewczyny. Długo nie czekając, zacząłem szukać nowych urządzeń z bluetooth - może będę miał farta i któraś z nich będzie potencjalnym celem. Szuka, szuka, szuka... Znalazł! Sara. Na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Po chwili dwie z nich poszły do kiosku (poza zasięg). Kolejna próba. Może ta co siedzi to jest właśnie Sara. Po chwili telefon znalazł Sarę ponownie. Długo nie czekając sporządziłem wiadomość - "Jestem za Tobą" - i poleciało. W czasie wysyłania Sara wyjęła telefon i zaczęła coś na nim robić. Za chwilę słyszę charakterystyczny dźwięk nadejścia wiadomości dla telefonów Nokia. Dziewczyna znieruchomiała - trwało to dobre pięć sekund. Schowała telefon i powoli, ale to naprawdę bardzo powoli odwróciła głowę w moją stronę. Wyglądała tak, jakbym miał jej zaraz coś zrobić - jej mina BEZCENNA, a ja mało nie popłakałem się ze śmiechu. W tym momencie nadjechał jej autobus i szybko do niego wbiegła.
Żeby było śmieszniej, kilka dni później w jednym autobusie znowu ją namierzyłem. Tym razem posłałem jej wiadomość "To znowu ja" ;).


Teoria
Logowanie